4. Włącz Oszczędzanie danych. Czy słuchać można tylko w trybie odtwarzania losowego? W playlistach z ikonką odtwarzania losowego kolejność utworów będzie losowa. Przy niektórych playlistach nie ma tej ikonki. W nich możesz wybrać dowolny utwór. Gdzie znajdę podcasty? Dotknij przycisku Wyszukaj. W sekcji Przeglądaj wszystko I didn't really have to listen to my parents ' music much growing up. słuchać muzyki - tłumaczenie na angielski oraz definicja. Co znaczy i jak powiedzieć "słuchać muzyki" po angielsku? - listen to music. Większość z nas lubi słuchać muzyki, czy to w samochodzie, pracy, czy jako formę rozrywki w czasie wolnym. Wybór mamy spory poza ulubionymi płytami do wyboru mamy krajowe rozgłośnie radiowe, jak i MP3 i szereg rozgłośni online. Słuchając radia online możemy wybierać pomiędzy stacjami muzycznymi tak polskimi jak i zagranicznymi. Dlaczego wolicie słuchać muzyki przez słuchawki? 2011-08-18 16:22:03 Lubisz słuchać bardzo głośno muzyki przez słuchawki ? 2017-10-21 09:19:14 Lubicie słuchać muzyki przez słuchawki ..? 2011-09-07 18:29:09 . Władze Kościoła regulują prawnie jedynie muzykę kościelną, czyli wykonywaną w ramach liturgii oraz w pomieszczenia kościelnych czyli przeznaczonych dla kultu Bożego. Osąd odnośnie innych rodzajów muzyki pozostawia się roztropności duszpasterzy oraz samych wiernych. Wiąże się to z tym, że - w odróżnieniu od wypowiedzi słownych, czy to pisemnych czy ustnych - muzyka działa zasadniczo na uczucia i emocje, zaś treść słowna pełni w niej rolę jedynie drugorzędną i podrzędną. Tym samym przekaz i odbiór jest zasadniczo subiektywny i trudno uchwytny doktrynalnie, aczkolwiek stosowalne są także kryteria racjonalne, czego dowodem jest cała dziedzina krytyki muzycznej czy w ogóle sztuki. Odnośnie wszelkich rodzajów i dziedzin sztuki Kościół zwykł działać zasadniczo przez inspirację, patronat i tworzenie wzorców, dzięki czemu powstał przebogaty zasób dzieł, który nie tylko na zawsze pozostanie istotną i najcenniejszą częścią dorobku ludzkości, lecz stale może służyć jako punkt odniesienia, natchnienie i wzór dla następnych pokoleń. Akurat w dziedzinie muzyki postawa Kościoła nacechowana jest życzliwą opieką oraz zaufaniem do zdrowego gustu i wyczucia zarówno wiernych jak też wszystkich ludzi dobrej woli. Człowiek, którego duch, uczucia i wrażliwość są ukształtowane przez prawdy wiary oraz zdolność odróżniania dobra od zła, ma także wyczucie piękna, które jest odblaskiem doskonałości, harmonii i dobroci samego Boga. Także tutaj ma zastosowanie reguła: pokaż mi, co lubisz, a powiem ci, kim jesteś, czyli co masz w sercu. Znane powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje, zawiera w sobie dwa zasadnicze aspekty: po pierwsze, muzyka służy expresji, głównie uczuć, ale także poniekąd treści, po drugie także moderuje i kształtuje uczucia zarówno twórcy jak też odbiorcy, przez co ma wpływ nie tylko na sferę emocjonalną i psychiczną, lecz również na zachowanie, postawy, a nawet - przynajmniej pośrednio - na przekonania i poglądy. Istnieje więc jakby sprzężenie zwrotne: słuchamy tego, co ma pewien oddźwięk w naszym wnętrzu, i równocześnie poddajemy się tegoż wpływowi, przynajmniej przez to, że pozwalamy wzmocnić w sobie odpowiednie emocje, odczucia czy fantazje. Tym samym nie jest bynajmniej obojętne, jakiej muzyki słuchamy, w znaczeniu zarówno rodzaju i gatunku jak też konkretnych twórców. Wiadomo przecież, że akurat w dziedzinie muzyki cechy indywidualne twórczości są szczególnie mocne i tak wyraźne, że bardzo łatwo jest odróżnić utwory poszczególnych twórców nawet w ramach jednego gatunku, stylu czy nurtu. (Jedynym wyjątkiem jest muzyka gregoriańska, czyli liturgiczna Kościoła, która nie tylko nie podaje poszczególnych kompozytorów lecz de facto nie daje możliwości odróżnienia, ponieważ indywidualne cechy są praktycznie nieobecne, a przynajmniej zupełnie ukryte pod jednorodnością gatunkową, łączącą prostotę zasad z wolnością i bogactwem ich stosowania.) Jak więc katolik może i powinien dobierać sobie muzykę do słuchania? Czy wystarczy słuchać tego, co mi się subiektywnie podoba, co po prostu lubię? Najpierw należy wziąć pod uwagę, że nasze upodobania estetyczne są wynikiem wpływów i ukształtowania już od bardzo wczesnego wieku. Naukowo jest właściwie pewne, że wpływ mają już nawet wrażenia akustyczne z okresu prenatalnego. Tym ważniejsze i brzemienne w skutki jest to, czego słuchają dorastające dzieci, a jest to zwykle muzyka, którą lubią i słuchają rodzice i najbliższe otoczenie. Nie jest przypadkiem, że wielcy muzycy w dziedzinie klasycznej pochodzą i są wychowywani z reguły w rodzinach o takich zamiłowaniach. Natomiast brak kultury muzycznej w domu jest typowy dla upodobania w gatunkach popkulturowych w szerokim znaczeniu. Oczywiście indywidualnie granice bywają płynne, tzn. także wybitni wykonawcy muzyki klasycznej nierzadko słuchają czy nawet grają muzykę nowoczesną. Znacznie gorzej jest w drugą stronę: kto wychował się wyłącznie w popkulturze, ten bardzo rzadko interesuje się i znajduje upodobanie w muzyce klasycznej. Uświadomienie sobie uwarunkowań, które przynajmniej miały znaczący wpływ na wrażliwość i gust muzyczny, powinno być początkiem ich relatywizacji. Innymi słowy: nie wystarczy poprzestać na tym, że coś mi się podoba. Powinienem przynajmniej dopuścić możliwość, że to upodobanie może być zbyt zawężone, czy wręcz niedobre i szkodliwe. Alarmującym sygnałem powinno być upodobanie w twórczości wyraźnie destrukcyjnej. Jak ją rozpoznać? Są tutaj kryteria subiektywne i obiektywne. Najprostszym obiektywnym kryterium rozpoznawczym jest życie danego twórcy, mianowicie pod względem moralnym i duchowym. Wiadomo przecież, że twórczość jest wyrazem nie tylko odczuć i poglądów, lecz także stanu duchowego twórcy. Szczególnie w młodym wieku odbiorca utożsamia się nie tylko z przekazem danego utworu lecz także poniekąd z twórcą, który wyraża siebie (czy coś ze siebie) w przekazie. Oczywiście jest też możliwy odbiór z krytycznym dystansem, jednak wymaga to pewnej dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej i osobowościowej, co zwykle nie jest cechą wieku młodzieńczego. Konkretnie: jeśli dany twórca ma problem z alkoholem, narkotykami, sexualnością i w ogóle z etyką, to powinien być traktowany przynajmniej ostrożnie, a właściwie wręcz unikany, nawet jeśli wykazuje wybitny talent, a jego przekaz pobudza emocje. Nie chodzi o to, że każdy twórca musi być świątobliwy czy nienaganny by zasługiwać na słuchanie. Chodzi o zwrócenie uwagi na to, jakie konsekwencje w życiu danego twórcy ma przekaz, który on podaje, przy czym chodzi bardziej o przekaz emocjonalny niż racjonalno-werbalny. Drugim kryterium obiektywnym, nie mniej istotnym, są poglądy danego twórcy, czyli jego przekonania co do zasadniczych kwestii odnośnie życia i świata. Jeśli ktoś ma fałszywy światopogląd, to ma to nieuchronnie wpływ nie tylko na jego osobowość lecz także na twórczość i tym samym na tych, którzy tę twórczość konsumują. Nie chodzi o to, że katolik powinien słuchać tylko twórczości katolików. Jest oczywiste, że jest sporo twórców niekatolików, których twórczość jest piękna, wzniosła, budująca i uszlachetniająca. Z drugiej strony nie brakuje katolików, których dzieła bywają nawet gorszące. Chodzi tutaj bardziej o kryterium negatywne: Gdy dany twórca swoimi poglądami zwalcza religię, Kościół i moralność, to z całą pewnością ma to swój wyraz także w jego muzyce, nawet jeśli nie podejmuje ona tej tematyki wprost. Podsumowując: 1. Jeśli ktoś ma upodobanie w muzyce tworzonej przez kogoś niemoralnego i zwalczającego religię, Boga i Kościół, to powinien być zaniepokojony stanem swojego wnętrza oraz tegoż konsekwencjami. 2. Kto szuka muzyki pożytecznej, uszlachetniającej, ten powinien zwracać uwagę nie tylko na poziom artystyczny, lecz także na poglądy oraz życie danego twórcy, czyli jego stan duchowy i moralny. 3. Osoba o zdrowym i mocnym kręgosłupie duchowym i moralnym może dla wiedzy, rozeznania i nawet dla rozrywki zapoznawać się także z dziełami innych twórców, o ile nie oznacza to poparcia dla nich czy marnowania czasu i środków. 4. Dbałość o czystość własnego serca przez pogłębianie wiary, modlitwę i przyjmowanie sakramentów, wyposaża w odpowiednie wyczucie duchowe także odnośnie konsumpcji dóbr kultury. Magdalena Klimkiewicz Zmysł słuchu rozwija się jako drugi, tuż po dotyku. Funkcje ucha nie ograniczają się tylko do słyszenia. Jest to organ, który sprawuje kontrolę nad mową, głosem i językiem, a także energetyzuje korę mózgową. Długotrwały kontakt z muzyką wpływa na poprawę funkcjonowania poznawczego. Dzieci uczestniczące w zajęciach muzycznych osiągają lepsze wyniki w zakresie zdolności poznawczych niż te, które nie biorą w nich udziału. Muzyka jest większym odkryciem niż cała mądrość i filozofia Ludwig van Beethoven Muzyka towarzyszy człowiekowi od czasów prehistorycznych. Prawdopodobnie pierwszym używanym instrumentem był ludzki głos, a wydawane dźwięki początkowo umilały czas pracy czy zagrzewały do walki. Z czasem zaczęto tworzyć instrumenty z materiałów dostępnych ludziom w codzienności (tj. kości zwierząt, drewna, muszli). Muzyka zaczęła towarzyszyć tańcom, stała się elementem obrzędów religijnych i innych podniosłych wydarzeń. Przez wieki ewoluowała w zakresie pełnionej funkcji, wykorzystywanego instrumentarium, form oraz stylów muzycznych, jednak niezmiennie zajmuje ważne miejsce w ludzkim życiu. Kiedy zaczynamy słyszeć? Pierwsze dźwięki, takie jak bicie serca matki czy ton głosu rodziców, dziecko słyszy już w okresie prenatalnym (od 5. miesiąca życia płodowego). Zmysł słuchu rozwija się jako drugi, tuż po dotyku. Dzięki temu w świat dźwięków wkraczamy bardzo wcześnie. Jako dzieci, słuchając, uczymy się mowy, potrafimy odtworzyć odgłosy zwierząt, odkrywamy grające zabawki oraz pierwsze piosenki. Z czasem muzyka staje się towarzyszem codziennych czynności, źródłem wzruszeń, formą wyrażania emocji, rozrywką, sposobem na relaks czy formą terapii. Kilka słów o wpływie dźwięków na korę mózgową Badania nad wpływem muzyki na aparat słuchu, percepcję słuchową oraz mózg zapoczątkował profesor Alfred Tomatis. W wyniku swojej pracy odkrył zjawisko nazwane później efektem Mozarta. Badania Tomatisa wykazały, że funkcje ucha nie ograniczają się tylko do słyszenia. Stwierdzono, że jest to organ, który sprawuje także kontrolę nad mową, głosem i językiem, utrzymaniem równowagi, orientacją przestrzenną czy wyprostowaną postawą ciała, a także energetyzuje korę mózgową do przyjmowania bodźców płynących z otoczenia. W dalszych badaniach wykazano, że wysokie dźwięki powodują większą stymulację kory nerwowej, w związku z czym aktywują nasz umysł. Z kolei dźwięki niskie dezaktywują ją, nie dostarczając odpowiedniej stymulacji energetycznej, co prowadzi do wyczerpania. Jeśli niskim dźwiękom towarzyszy ruch (np. taniec), wówczas zjawisko to jest silniejsze. Działanie na korę mózgową dźwiękami o wysokich częstotliwościach powoduje: poprawę w zakresie koncentracji uwagi i kreatywności, wzrost motywacji i organizacji, polepsza pamięć oraz wpływa na prawidłową postawę ciała (ze względu na normalizację napięcia mięśni). Dalsze badania naukowców pozwoliły na stwierdzenie, że najbardziej bogata w wysokie częstotliwości jest muzyka tworzona przez Mozarta. Stąd nazwa nowo odkrytego zjawiska. Muzyka w życiu młodych ludzi. Badania naukowe wskazują, że aktywny, długotrwały kontakt z muzyką wpływa na poprawę funkcjonowania poznawczego dzieci. Małoletni uczestniczący w zajęciach muzycznych przynajmniej przez kilka miesięcy osiągają lepsze wyniki w zakresie zdolności poznawczych niż dzieci, które nie biorą w nich udziału, a efekty takiego treningu utrzymują się również po jego zakończeniu. A jaką rolę odgrywa ona w życiu młodzieży? Poniżej podaję opis funkcji pełnionych przez muzykę w życiu ludzi w okresie dojrzewania. Funkcja integracyjna – wspólne upodobania muzyczne odgrywają ważną rolę w procesie budowania relacji, muzyka stanowi pretekst do spotkania, wyjścia na koncert, tworzy kontekst sytuacji pozwalających na rozwijanie kontaktów społecznych, buduje poczucie przynależności do szerszej społeczności. Funkcja estetyczna – muzyka jest uosobieniem piękna, z którym można obcować, umila codzienne działania (np. szarość poranka, jazdę zatłoczonym autobusem, sprzątanie, rozwiązywanie zadań z matematyki), przenosi je w ,,inny wymiar”. Funkcja poznawcza i wychowawcza – młodzi ludzie szukają w muzyce drogowskazów, wartości idei, wzorców postępowania, utwory stają się dla nich źródłem wiedzy o życiu, kluczem do zrozumienia różnych sytuacji. Funkcja emocjonalna – muzyka pozwala na odbieranie i wyrażanie emocji, wzrusza, reguluje nastrój (uspokaja, motywuje, dodaje energii), stanowi magazyn wspomnień (dobre skojarzenia związane z określonymi utworami wracają kiedy sięgamy po tę muzykę). Muzyka jako forma terapii Obecnie różne działania muzyczne wykorzystuje się coraz szerzej w terapii. Muzykoterapia to dziedzina, która zajmuje się wpływem muzyki na zdrowie człowieka. Wykorzystuje się w niej muzykę do poprawy funkcjonowania osób w różnym wieku, z różnorodnymi trudnościami czy schorzeniami. W przypadku dzieci muzykoterapię najczęściej wykorzystuje się, aby: stworzyć bezpieczną sytuację pozwalającą na rozładowanie emocji i napięć, poprawić kondycję psychofizyczną, wzmocnić proces leczenia, stworzyć przestrzeń na odpoczynek i relaksację, ułatwić proces rehabilitacji, zintegrować grupę, poprawić komunikację. Dobór odpowiedniej, muzycznej stymulacji może być pomocny w terapii zaburzeń w zakresie: słuchania, specyficznych trudności w nauce, zaburzeń równowagi, nadpobudliwości czy autyzmu. Muzykoterapia coraz częściej jest wykorzystywana również w pracy z osobami dorosłymi. Często w przypadku: redukowania stresu (np. wywołanego chorobą somatyczną), redukowania bólu, leczenia migren, leczenia nerwic, leczenia osób uzależnionych. Muzyka a życiowa praktyka Chyba żadne dowody teoretyczne nie mogą się równać z osobistymi doświadczeniami. Przy Szkołach Paderewski działają prężnie od lat znane wszystkim Chóry Akademos, prowadzone przez panią dyrygent Elżbietę Niczyporuk. Byli i obecni członkowie naszych chórów zechcieli podzielić się swoimi przeżyciami związanymi z muzyką. ,,Dla mnie muzyka to bardzo duża część życia. Zarówno ze względu na moje zainteresowania różnymi wykonawcami i piosenkami, jak i śpiewanie w chórze. Również bardzo lubię tańczyć a gdy się nudzę lubię po prostu posłuchać muzyki lub poszukać nowych artystów. W soboty lubię też oglądać moje ulubione muzyczne show. Podsumowując, muzyka bardzo wiele dla mnie znaczy i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Ola, ” ,,Dla mnie, muzyka w życiu jest jak niezastąpiony terapeuta. Jest to coś, co nie tylko podnosi mnie na duchu, lecz również pomaga wyrażać emocje, na które zdaje się braknąć słów. Bez muzyki nie wyobrażam sobie nawet dnia – jest ona moją inspiracją, sposobem na wyrażenie siebie, motywacją… lecz także ukojeniem. Z czystym sercem mogę powiedzieć, że jest to pasja, która nigdy nie przygaśnie. Julia, ,,Z muzyką związany jestem od kiedy pamiętam. Nie wyrastając jeszcze głową ponad stół, śpiewałem w domu piosenki z radia – miałem wtedy 4, może 5 lat. Któż by pomyślał, że 10 lat później trafię na przesłuchanie do tak wspaniałego chóru, jakim jest „Akademos”. Pomimo tego, że przez pierwszy rok byłem jedynie szarą myszką w chórze, czułem, że to jest właśnie moje powołanie. Nareszcie nie musiałem się ukrywać po kątach w domu z tekstem piosenki w ręku, mogłem głośno śpiewać, tak, jak zawsze chciałem. Chór spełnił niezliczoną ilość moich marzeń i przede wszystkim dzięki niemu starałem się przełamać moją nieśmiałość i otworzyć na świat. Z szarej myszki, niewiele wypowiadającej się, stałem się ważną częścią społeczności chóralnej. Nie jestem już tak zamknięty w sobie, jak kiedyś. Czuję moją pozycję w grupie. Występowanie na scenie spowodowało wytworzenie swego rodzaju dystansu do siebie, którego przez cały czas bardzo mi brakowało. Pani Dyrygent zawsze we mnie wierzyła, przynajmniej takie mam wrażenie, dlatego dzięki temu nie poddałem się. Czułem, że tak wiele ode mnie zależy, czułem odpowiedzialność, jaka na mnie spoczywa. Przekształciłem się w osobę stojącą na czele. Dominik, Mam nadzieję, że powyższe wypowiedzi są wystarczającą motywacją, do tego, by każdy zechciał stwierdzić, że warto słuchać muzyki. Słuchajmy zatem! Bibliografia: Bogusz M., Muzykoterapia jako metoda wspomagania rozwoju dziecka w przedszkolu, 2019 Pasteczka E., Wpływ muzyki na rozwój dziecka, 2019 Charęzińska A., Sensoryka prenatalna, 2019 ( Focus, Jak powstała muzyka? Najważniejsze wydarzenia i ciekawostki z historii muzyki, 2020 Magdalena Klimkiewicz – psycholog klas 6-8 w Międzynarodowej Szkole Podstawowej Paderewski, wokalistka związana z chórami gospel oraz chórzystka w Akademos Teachers. Artykuły, które mogą Cię zainteresować: Dzisiejszy krótki felieton będzie o muzyce i Muzyce. Bo jak wiadomo, są gusta i Gusta. Pisałem poprzednio o Muzyce klasycznej – że ma takie ułożenie nut i dźwięków, które w naturalny sposób jest dostosowane do „leczenia” ludzkiej podświadomości. Podobnie na człowieka wpływają niektóre rodzaje Muzyki elektronicznej, np Vangelis, Michael-Jarre, jak i dźwięki przyrody, o których napiszę niedługo. Przeciwieństwem tego jest muzyka destrukcyjna i niszcząca. Muzyka destrukcyjna i niszcząca to wszelkie popularne odmiany muzyki współczesnej, radiowej, subkulturowej, młodzieżowej. Ja sam przyjąłem jedną zasadę, która może wydawać się zabawna – „jeśli chcesz być zdrowy, rób odwrotnie niż robi młodzież„. Zauważyłem już dawno, że okres liceum i studiów to po prostu okres bezmyślnego niszczenia organizmu – czy to alkoholem i innymi narkotykami, używkami, ryzykownym i głupim zachowaniem, czy destrukcyjną, agresywną muzyką. Kłopot w tym, że wielu ludzi na etapie „młodzieżowatości” się zatrzymuje. Bawić się i radować – tylko po zezwierzęceniu się alkoholem i innymi dragami, bo na trzeźwo nie potrafi być takim kozakiem. Zaś w ciszy taki człowiek nie pobędzie dłużej niż 30 minut, bo zaczyna autentycznie wariować. Nie wariować w przenośni, ale wariować dosłownie, namacalnie. Wtedy włącza agresywną, destrukcyjną muzykę, byle tylko uspokoić wewnętrzną pustkę i przerażenie, i skołotane niepewnością ego. Taki człowiek, choć ma już 30, 40, 50 lat na karku i pracuje w dużej korporacji, to świadomość, umysł i emocje ma na poziomie zbuntowanego, 12 letniego chłopca. Skojarzmy teraz kilka faktów. Medytacja – czym jest? I dlaczego działa tak dobroczynnie na emocje, psychikę, mózg, duszę? Medytacja to inaczej „wyłączanie” pewnych obwodów w mózgu – tych, co generują to całe nieustające „blablanie” i które domagają się wiecznej zabawy, hałasu, fajerwerków, skrajnych emocji. Medytacja to inaczej kontemplacja zupełnej ciszy i zupełnego spokoju. Podobny stan można osiągać za pomocą pewnych specyficznych rodzajów muzyki. Jest na świecie i w Polsce wiele rozgłośni nadających całą dobę odgłosy natury. Te utwory zmieniają się naprzemiennie – odgłosy śpiewu ptaków, rechotu żab, fal, wiatru, i wielu innych. Dźwięki takie mamy od setek tysięcy lat zakodowane w najgłębszych czeluściach naszej podświadomości, jako dźwięki naturalne i oczywiste. Słuchając tego typu nagrań, jakby przenosimy się w środowisko, które od mroków ludzkich pradziejów są środowiskiem najbardziej naturalnym. Mózg, dostrojony tymi dźwiękami, wchodzi w stan naturalnej równowagi, zaburzonej uprzednio przez hałas miejski, telewizję, radio w pracy, destrukcyjną muzykę. Dźwięk, podług wiedzy ezoterycznej, jest czymś, co powstało pierwsze we wszechświecie. To fala dźwiękowa wygenerowała Wielki Wybuch i rozpoczęła ewolucję Wszechświata. Dźwięk może być lekarstwem doskonałym, ale może być też groźną bronią biologiczną. Już jakiś czas temu zrozumieliśmy jak bardzo destrukcyjny jest hałas miejski, hałas maszyn czy hałas na koncertach i dyskotekach. Podam tutaj kilka przykładów. Podświadomość każdy hałas powyżej pewnego progu (jest to już zaledwie 70 decybeli, jeśli się mylę – poprawcie mnie) bierze za zagrożenie. Przez setki tysięcy lat w naturze, głośny hałas oznaczał tylko zagrożenia – wulkany, burze, tornada, trzęsienia ziemi, dzikie drapieżniki. Z tego powodu gdy podświadomość słyszy jakikolwiek hałas powyżej pewnego progu, daje ciału sygnał by zaczęło pompować do krwi duże dawki hormonu strachu i stresu – kortyzolu. Podobnie sprawa wygląda z odgłosami piły maszynowej i dzieckiem w łonie matki. Dla ludzkiego płodu odgłosy piły maszynowej są bardzo podobne do ryku lwa. Jego archaiczna część mózgu bierze to za oznakę ataku dzikiego zwierzęcia i myśli, że za chwilę straci życie. Jest to olbrzymi stres dla dziecka w łonie matki, które często po takim czymś dostaje traumy, która skutkuje późniejszymi chorobami. Ludzie dopiero od niedawna zaczęli się otaczać albo hałasem, albo destrukcyjną, niszczącą psychikę muzyką. Jednak nasza najbardziej archaiczna część umysłu dalej kojarzy tego typu wrażenia dźwiękowe z wielkim zagrożeniem życia, np huraganem, piorunem, drapieżnikiem. Jak wspominałem wyżej, dostrzegamy już negatywną rolę hałasu. Jednak mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że liczy się także jakość dźwięków jakie odbieramy. Popatrzcie, jaka muzyka jest promowana na różnych stacjach radiowych, w TV, na koncertach, w dyskotekach. Nie chodzi tutaj tylko o złe strojenie instrumentów (obowiązujące wszędzie 440 Hz). Choć to też jest ważne, bo częstotliwość 440 Hz to kolejny element układanki w analizowaniu niszczącej psychikę muzyki. Częstotliwością naturalną dla ludzkiego mózgu nie jest źle brzmiący syntetyk – 440 Hz, ale 432 Hz. Mało który muzyk dziś gra na tej naturalnej częstotliwości. To jest ważne, ale chodzi też o inny rodzaj „kodowania” jaki jest zawarty w każdej muzyce subkulturowej, młodzieżowej, koncertowej. Nie będę z pewnych powodów tego tematu tutaj poruszał, już i tak napisałem tutaj zbyt dużo. Często powtarzałem, by podpatrywać, co jedzą, co robią i czego słuchają elity polityczne. Wiedza to zarówno władza, zdrowie, jak i dłuższe i spokojniejsze życie. Popatrzcie tylko na to. Młodzieży szkolnej serwuje się muzyczną, subkulturową papkę która robi z mózgu przysłowiowe „sito”. Tymczasem elity polityczne i ich dzieci nie szczepią się (np większość dzieci lekarzy nie jest szczepione), nie jedzą GMO, słuchają Muzyki klasycznej. Podczas gdy masy zajmują się co najwyżej planowaniem sobotniego chlania na koncercie czy w dyskotece, to elity i ich dzieci zajmują się swoim rozwojem, zdrowiem i planowaniem tego, jak tymi masami skutecznie rządzić. Autor: Jarek Kefir Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link). Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką. #1 Napisano 12 czerwiec 2003 - 13:15 ja osobiscie kiedys sluchalem muzyki rytmicznej wrecz techno ale to bylo dawno i pewnie dlatego sluchalem bo nic innego nie puszczali wtedy na dyskotekach, obecnie gust mi sie troche zmienil i slucham rocka, troche metalu i alternatywnej muzyki bardzo mnie uspakaja muzyka zespolow Placebo, Depeche Mode, De/vision, Camuflage, U2, Linkin Park, Lim Bizkid czy ostanio Evanascence z polskich wykonawcow lubie bardzo Kasie Kowalska, Lzy< Myslovitz a co do takich moich wielkich wykonawcow (sentyment) Sandra byla i jest moja wielka idolka 1 Do góry #2 Gość_konto_skasowane_* Gość_konto_skasowane_* Gość Napisano 12 czerwiec 2003 - 16:06 Z tego co wymieniłes to lubię U2 ,Depeszów, ,że kawałekThis Picture jest fajniejszy niż obecny na listach singielThe Bitter kto to jest Sandra-nie wiem:(Jak podoba się Wam Moby(ciekawy artykuł w Przekroju )Pozdrawiam 0 Do góry #3 Rafalek Napisano 12 czerwiec 2003 - 17:37 Witam Was. Muzyka w mym życiu odgrywa ogromną rolę. Wiele razy próbowałem sobie wyobrazić, jakby wyglądał świat bez niej i...tego się nie da nawet wyobrazić. Nie jestem w stanie tutaj wymienić wszystkich wykonawców, których słucham i podziwiam z mniejszym lub większym zachwytem. Mój wachlarz zainteresowań muzycznych jest naprawdę dość spory. W wieku nastoletnim zachwycałem się rzecz jasna muzyką spod znaku euro-disco, tzn. Modern Talkin. Catch itp, a tacy wykonawcy jakich obecnie słucham wogóle nie przemawiali do mnie - czyż to nie ironia Mike Oldfield - człowiek orkiestra, wybitny instrumentalista, kompozytor. To on przez ostatnie kilka lat (jakieś 8-9 lat) najbardziej mnie pasjonuje. W jego twórczości odnajduje spokój, radość i temu podobne odczucia. Niezapomnianym dla mnie dniem jest data 27 lipca 1999, kiedy to dane mi było uczestniczyć na jedynym jak do tej pory koncercie Oldfield'a w Polsce :!: Żywie się nadzieją, że jeszcze kiedyś będzie mi dane przeżyć coś podobnego :-D :-D :-D 0 "Boże, daj mi siłę by zmienić to co mogę zmienići odwagę by zaakceptować wszystko, czego nie mogę zmienić,i mądrość, bym znał różnicę". Do góry #4 Maskotus Napisano 09 lipiec 2003 - 19:08 Dla ludzi lubiących osrą jazde polecam Cradle of filth - to muza dająca mi natchnienie :twisted: :twisted: :twisted: :twisted: 0 Do góry #5 wlodek Napisano 09 lipiec 2003 - 20:50 polecam plyte zespolu Accept - Metal Heart stara ale bardzo mi sie podoba choc troche mocna 0 Do góry #6 NeoN_WJ Napisano 05 sierpień 2003 - 17:55 Muzyka na mnie działa relaxująco. Na odreagowanie włączam J. M. Jarre`a, Mogę jego słuchać non stop i przy tej muzyce odpoczywam Na stresy Vangelis, Yanni nigdy chyba mi się nie znudzi 0 NeoN Do góry #7 alojzik Napisano 07 sierpień 2003 - 21:16 zgadzam się z Tobą Wojtku chodz Jarre nie działa na mnie kojąco no chyba że Koncert z Chin. Vangelis jak najbardziej - jakiś czas temu widziałam jego koncert w telewizji i byłam zachwycona - to było coś w miarę nowego ... z orkiestrą, lubię też posłuchać ... hm.. jak on się nazywał ... gra na fletni pana ... no tak pamięć dobra ale krótka - jak sobie przypomnę to napiszę. Joanno Sandra to nie kto inny ale część zespołu Enigma - znasz ? a i uwielbiam Pink Floyd - Koncert w Berlinie był fantastyczny :-D 0 Olik Do góry #8 alojzik Napisano 07 sierpień 2003 - 21:18 a zapomniałabym o moim idolu Bono 0 Olik Do góry #9 Gość_kuba_* Gość_kuba_* Gość Napisano 09 sierpień 2003 - 20:21 Sporawo jest muzyków grających na fletni pana, ale takim znanym wykonawcą jest George Zamfir. A nie bylo to jak swego czasu obejrzenie w tv fragmentu koncertu Wielkiej Orkiestry Cygańskiej z Budapesztu... To była uczta :-D 0 Do góry #10 alojzik Napisano 09 sierpień 2003 - 22:24 ooooooo no właśnie o Zamfira mi chodziło .. Dzięki Kuba może ktoś ma jakieś jego kawałki ? niech podeśle @ chętnie przyjmę ... kaseta nie daje się do użytku a nie mogę trafić żeby kupić..... 0 Olik Do góry #11 -Ania- Napisano 09 wrzesień 2003 - 09:03 lubię klasyczną.. także religijną np. "Miłość ukrzyżowana" lub "Fioretti". Gdy mam doła słucham zaspołu "Łzy"... niektóre kawałki dają do myślenia, np. "Anastazja jestem"...hmm oprócz tego lubię grać na organach to, co wpadnie mi w ucho. To dobre na odregowanie- jak dla mnie. pozdrawiam 0 Podobno szczęściem można zarazić się jak chorobą. Ale jakoś nie widać epidemii. A. Neveux Do góry #12 Diana01 Napisano 11 wrzesień 2003 - 14:05 A ja lubię muzykę, graną przez Indian z Ameryki Południowej np. z Peru - no coś przepięknego!...Ta muzyka działa na mnie zawsze kojąco. 0 Do góry #13 -Ania- Napisano 11 wrzesień 2003 - 15:03 gdzie można kupić/ znaleźć tą muzykę Diano? z góry dziękuję i pozdrawiam 0 Podobno szczęściem można zarazić się jak chorobą. Ale jakoś nie widać epidemii. A. Neveux Do góry #14 haliczanka Napisano 12 wrzesień 2003 - 08:04 Dużo pieknej muzyki juz tutaj przywołano: i Oldfielda, i JM Jarre, i Vangelisa, i Depesza - to kapitalne dla mnie klimaty. Haliczanka 0 Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota Albert Einstein Do góry #15 Ina30 Napisano 15 wrzesień 2003 - 16:22 Napiszę krótko - mogę słuchać wszystkiego tylko nie "Ich Troje" & "Modern Talking" :!: :!: 0 Do góry #16 exel Napisano 15 wrzesień 2003 - 17:20 Slucham w zaleznosci od nastroju - od dance, disco i wspolczesnej muzyki irlandzkiej (Dubliners, Corrs, Fureys, Christy Moore, Paul Brady, Enya) przez Deep Forest, Stone Age, Highlander, Adiemus, chory gregorianskie, klasyke az po moj ulubiony rock progresywny (Saga, Asia, Pendragon, Genesis, Marillion). Z polskich wykonawcow: Myslowitz, Kazik i Tata Kazika 0 3nails + 1cross = 4given Do góry #17 alojzik Napisano 16 wrzesień 2003 - 15:58 Marillon bardzo lubię ale niestety tylko ten stary z Fishem 0 Olik Do góry #18 haliczanka Napisano 16 wrzesień 2003 - 18:53 No tak, dobry stary Marillion! Pamietacie to: "Kayleigh, po prostu chcę powiedzieć przepraszam Ale boję się do ciebie zadzwonić, aby nie przekonać się, że masz już kogoś innego Kayleigh, ciągle próbuję napisać tą miłosną piosenkę, Kayleigh, teraz, gdy odeszłaś, jest ona dla mnie szczególnie ważna Może udowodni, że zrobiliśmy dobrze Albo udowodni, że postąpiłem źle" eh....... haliczanka 0 Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota Albert Einstein Do góry #19 exel Napisano 16 wrzesień 2003 - 20:09 To oczywiste ze bez Fisha to nie Marillion jeno cos ni z pierza ni z miesa jak mawiala kto jarzy "Grendel'a" (to bylo na singlu)? :-D Uczta :-D 0 3nails + 1cross = 4given Do góry #20 haliczanka Napisano 17 wrzesień 2003 - 20:38 Jasne! :-D :-D :-D :-D :-D :-D Ja to mam na takim zbiorku "b'sides themselves". Dawno po to nie sięgałam. Dziękuję za przypomnienie exel haliczanka 0 Dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota Albert Einstein Do góry

jakiej muzyki lubisz słuchać i dlaczego